Parafia MB Częstochowskiej w Szpakach
Miejsce kultu św. Józefa

DIECEZJA
SIEDLECKA

   
A A A
A A A A

28 lipca 2021 r. Imieniny obchodzą: Wiktor, Innocenty, Aida

  Niech św. Józef błogosławi wszystkim wchodzącym na tą stronę...    
LITURGIA SŁOWA



Czytania:
(Wj 34, 29-35); (Ps 99 (98), 5-6. 7 i 9); Aklamacja (J 15, 15b)
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

LINKI
Diecezja Siedlecka
Katolickie Radio Podlasie
EKAI
Episkopat
ECHO
Strona Episkopatu Polski
Lednica
Portal młodzieżowy "Tu jest bosko"
Strona dla najmłodszych
Nasz Dziennik
Dla Polski
Gmina Kornica Stara
 
Słuchaj na żywo KRP


        

 
MENU
Strona główna
Komunikaty
Ogłoszenia parafialne
Historia
Kontakt
 
ŚWIĘTY JÓZEF
Tekst nowenny
Napisali o nas
Wasze świadectwa ...
Nowenna w roku 2021
 
 


stronę odwiedziło już


osób



INTENCJE
DO ŚW. JÓZEFA

wpisz intencję

zobacz wszystkie intencję
 
Napisali o nas
 
 

 

Wybierz kategorie:

Święty Józef ze Szpaków

Autor: Ks. Paweł Siedlanowski

Nasz Dziennik nr 66 (3692)


19 marca 2010

 

Jeśli prawdą jest to, co się powtarza w podaniach, legendach, że Matka Boża i święci sami sobie wybierają miejsca, gdzie chcą być czczeni, to z pewnością znajduje ona swoje potwierdzenie w Szpakach. Niewielką wioskę, położoną pośród malowniczo wijących się dróg Podlasia, znanego na całym świecie ze stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim, wybrał sobie św. Józef. Jego figura "na metr czterdzieści wysoka i z wiśniowego drzewa", znaleziona przed laty na śmietniku w którymś z czeskich miast, przyciąga swoim urokiem coraz więcej osób. Na nowennę przed 19 marca przyjeżdżają pielgrzymi z odległych krańców Polski. Każdego roku więcej. Nikt nie mówi, że jest to sanktuarium - to nazwa zbyt dumna. Przybywający czują co innego: tu cała ziemia, przesiąknięta męczeńską krwią unitów, których przed 140 laty siłą zmuszano do wyparcia się wiary - to jedno wielkie sanktuarium.

Nadsyłane intencje i prośby o modlitwę pochodzą z całej Polski, coraz częściej także spoza jej granic. Nie brakuje takich, którzy do tego szczególnego miejsca wracają częściej - przywożone wota świadczą o tym, że ich modlitwy zostały wysłuchane. Pozornie nie ma tu nic niezwykłego: ludzie nie są ani lepsi, ani gorsi od innych, mają podobne problemy, przybija ich zwyczajna polska bieda. Już jednak pobieżny rzut oka na historię zmienia diametralnie obraz sytuacji. Prześladowania unitów w drugiej połowie XIX wieku, przodków znacznej części mieszkańców tej ziemi, determinacja, z jaką wznoszono świątynię w Szpakach, czy wreszcie niezwykłe dzieje eksponowanej dziś w głównym ołtarzu figury św. Józefa - to wszystko tworzy nieprawdopodobny, ale wedle Bożych zamysłów i Bożej logiki, spójny obraz całości.

 

Krwawe chłosty

Najdawniejsze zapisy dotyczące ziemi podlaskiej drugiej połowy XVI wieku, sporządzone za panowania Zygmunta Augusta, mówią, że Szpaki należały do dóbr królewskich jako wójtostwo w starostwie łosickim, powiecie mielnickim. Na mocy postanowień unii brzeskiej zawartej w 1596 r. wyznawcy prawosławia uznali zwierzchnictwo Papieża, przyjęli dogmaty katolickie, zachowując jednak grecki obrządek, własne dziedzictwo religijne i liturgiczne. Pośród wielu parafii unickich znalazła się Kornica, do której administracyjnie przynależały Szpaki. W XIX w. na skutek rozbiorów miejscowość znalazła się pod zaborem rosyjskim. W roku 1839 cały Kościół unicki na mocy dekretu cara został przyłączony do Cerkwi. Ponieważ unici nie chcieli się na to zgodzić, od roku 1864 zaczęły się nasilać prześladowania. Nakazano im zerwać łączność z katolicyzmem łacińskim, zabroniono przyjmować sakramenty święte. Opornych księży unickich kozacy wyrzucali ze świątyni, zaś na ich miejsce siłą wprowadzali prawosławnych duchownych. Cenne świadectwo tamtych czasów znajdujemy m.in. we wspomnieniach ks. Józefa Pruszkowskiego, dziekana janowskiego. Wspomina m.in. "krwawe chłosty", do jakich doszło w 1874 roku. Rozpoczęły się 19 grudnia. Tego dnia do Kornicy weszły trzy roty piechoty kozackiej. Ponieważ unici po raz kolejny konsekwentnie odmówili przyjęcia prawosławia, sztabskapitan Klimuszko kazał obdzielić wszystkich po 25 nahajów i wypędził do zgarniania śniegu z drogi na pole. Kobiety i mężczyźni musieli pracować gołymi rękoma. Sytuacja powtórzyła się w Wigilię Bożego Narodzenia. Otoczeni kordonem wojska całą noc stali na mrozie na otwartym polu z odkrytymi głowami. Pozwolono im jedynie położyć się na śniegu. Czuwali w tę noc jak betlejemscy pasterze. Jak wspomina ks. Kazimierz Dębski w książce "Bohaterstwo unitów podlaskich", kiedy o północy odezwały się dzwony w kościele w Górkach, poderwali się wszyscy i ze łzami w oczach powitali Bożą Dziecinę kolędą "Wśród nocnej ciszy". Po całonocnej "Pasterce" na mrozie Klimuszko pozwolił mieszkańcom Szpaków odpocząć w domu zaledwie kilka godzin, po czym wezwał ich na zbiórkę i oświadczył: "Ponieważ chce się wam być Polakami i katolikami, starsi dostaną po 100 nahajów, a kobiety i dzieci po 50. Będzie to dla was mój prezent świąteczny i hojna kolęda na wasze katolickie święta". Okrutny rozkaz wykonywano cały dzień. Chłostę powtórzono potem jeszcze kilka razy. Dodatkową karą były: licytacja trzody, wyrzynanie bydła, zabieranie gospodarstw. Choć bili do nieprzytomności, nikt się nie ugiął. Wielu nie odzyskało zdrowia do końca życia. Byli też tacy, którzy oddali życie za wiarę. Jan Tymicki z Kornicy skonał pod nahajami kozaków. Katarzyna Piałucha, mieszkanka Szpaków, okrutnie zmaltretowana w Kornicy, zmarła w drodze powrotnej do domu. W miejscach, gdzie katowano unitów, postawiono potem drewniane krzyże - wiele z nich stoi tu po dziś dzień. W latach 1873-1875 rozpoczęło się wywożenie ojców rodzin na południe Rosji do guberni chersońskiej. Większość z nich nigdy stamtąd nie powróciła.

 

Upragniona świątynia

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. unici przeszli na obrządek łaciński, zaś wioskę przyłączono do parafii Górki w diecezji podlaskiej. Przyszła potem II wojna światowa – a po niej kolejna niewola. Prawdopodobnie już w 1927 r. narodziła się myśl o rozpoczęciu budowy kaplicy w Szpakach. Wspomina o tym Florentyna Piotrowska w liście pisanym do biskupa siedleckiego w 1953 roku. Prosi w nim o zgodę na realizację podjętej przed laty idei. Aby można było otrzymać pozwolenie od władz duchownych, należało najpierw uzyskać je od władz państwowych, a z tym nie było łatwo. Zaczęto zbierać pieniądze. Jesienią 1956 roku pojawiły się pierwsze kloce drewna, wiosną następnego roku - mimo braku zezwolenia władz - zaczęto zalewać fundamenty. Praca była ciężka. Ponieważ nastał czas robót polowych, kobiety zastępowały mężów w gospodarstwie. W czerwcu 1957 r. stanął szkielet świątyni. Milicja zaczęła straszyć aresztowaniami, ale nikt się nie ugiął. Zgoda po długich staraniach nadeszła dopiero wiosną 1961 roku. Przez pierwsze lata administratorem świątyni był ks. Wacław Niewiarowski. 19 grudnia 1969 roku oficjalnie erygowano parafię w Szpakach pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej. Pierwszym jej proboszczem został ks. Karol Harazin.

 

Ze śmietnika na ołtarz

Ksiądz Harazin przywiózł ze sobą do Szpaków szczególną miłość do św. Józefa. Ów kult trafił na podatny grunt, ponieważ kiedy na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wykańczano wnętrze świątyni, znajdujący się w głównym ołtarzu obraz Matki Bożej przesłaniał wizerunek przedstawiający Opiekuna Świętej Rodziny. Był to dar mieszkańców (imienników świętego) z całej wioski. Marzeniem pierwszego proboszcza było, aby wizerunek św. Józefa zdobił każde domostwo. Jak wspominają mieszkańcy parafii - życie, pokora, ufność, jaką święty pokładał w Bogu, były częstymi motywami nauk głoszonych przez ks. Harazina. Kapłan tłumaczył, że dla św. Józefa nie ma rzeczy niemożliwych. Trzeba tylko uparcie pukać! - Nauczył nas prawdziwie kochać Chrystusa. Pokazał, jak zwracać się do naszego patrona tak zwyczajnie, po ludzku, zawierzać mu każdy swój dzień, pracę na roli, niepowodzenia i radości - mówią parafianie. Dziewczęta zachęcał do modlitwy za jego orędownictwem o dobrego męża, sam gorąco prosił o godnego kontynuatora dzieła. Parafianie często widzieli go, jak długo siedział przed obrazem i wpatrywał się w oczy Milczącego Świętego. Pytającym, co takiego szczególnego w ich głębi znajduje, zwykł odpowiadać, że widzi w nich niebo...

Ksiądz Harazin co roku w wakacje wyjeżdżał za granicę. Nocując za którymś razem u sióstr zakonnych w Czechosłowacji, na strychu ich domu znalazł figurę św. Józefa. Zakonnice prawdopodobnie ukryły ją tam w obawie, by nie spotkał jej los innych rzeźb i obrazów wyrzuconych na śmieci z któregoś zabranego katolikom kościoła. Być może zabrały ją ze śmietnika - dokładnie nie wiadomo. Wydawało się, że zakurzona, zniszczona nie przedstawia zbyt wielkiej wartości. - Była na metr wysoka, z wiśniowego drzewa - wspomina po latach mieszkanka Szpaków, pani Zofia. Niemniej jednak dla każdego czujnego celnika stanowiła przedmiot absolutnie podejrzany. Wykrycie na granicy tak poważnego "szmuglu" miałoby bardzo poważne konsekwencje. Ksiądz Karol Harazin był tego świadom. Co zrobił? Umieścił figurę na tylnym siedzeniu samochodu, okrył kocem. Położył na nim obrazek Opiekuna Świętej Rodziny. "Święty Józefie, pomóż" - westchnął. Celnicy – o dziwo! - przepuścili ks. Harazina praktycznie bez kontroli samochodu. Figurę najpierw ukryto w seminarium, potem przewieziono do kościoła w Szpakach, gdzie po odrestaurowaniu umieszczono w głównym ołtarzu.

 

Prorocze słowa

Ksiądz Karol często powtarzał swoim parafianom: "Może ja nie doczekam, ale wy zobaczycie, że kult św. Józefa będzie się w tym miejscu szerzył". Zmarł w 1996 roku. Jego następcą został ks. Sylwester Ługowski. Pan Bóg wysłuchał próśb ks. Harazina. Nowy proboszcz - charyzmatyczny rekolekcjonista i misjonarz, wszędzie, gdzie się znalazł, opowiadał o św. Józefie. I zapraszał do Szpaków! Zaczęli przyjeżdżać - jedni z ciekawości, inni z pobożności. Najpierw nieśmiało, potem coraz częściej, zaczęły się pojawiać autokary z pielgrzymami. Wielu tutaj właśnie odnalazło św. Józefa. Słyszeli o nim wcześniej, ale Milczący Święty nie wydawał się im godny uwagi. Wydano modlitewnik, jednemu z nowennowych dni kilka lat temu przewodniczył ks. Prymas Józef Glemp. Niestety, w 2003 r. ks. Sylwester zginął w wypadku. Dziś dzieło poprzedników kontynuuje ks. Krzysztof Stepczuk. Czego uczy się od św. Józefa? - Pewności, że wszystko jest w ręku Pana Boga - mówi. I wskazując na figurę, dodaje: - Ta milcząca postać jest tak bardzo wymowna. Staje się szczególnie bliska ludziom pracy, rodzinom w zdominowanej przez różne kryzysy rzeczywistości. To taki szczególny – i chyba jeszcze w pełni nieodkryty w Kościele - święty na dzisiejsze trudne czasy.

 

Ku pokrzepieniu serc

Sława skromnego szpakowskiego kościoła z roku na rok rośnie. Nikt o nią nie zabiegał ani nie zabiega. Ludzie przyjeżdżają tu sami. Coraz więcej z nich przywozi dziękczynne wota, na stronie internetowej parafii przybywa świadectw. Zachwyceni skromnością miejsca, dziewiczością podlaskiej przyrody, prostotą i serdecznością mieszkających tu ludzi, odnajdują w malowniczo położonej wiosce coś, czego próżno szukać w skomercjalizowanym świecie: spokój i pokrzepienie. W ciszy, której tu pełno wokół, zaczynają słyszeć siebie. Znajdują Boga. Trudno nawet określić, co sprawia, że przybywający tu ludzie powracają. Nikt nie mówi, że jest to sanktuarium - to zbyt dumna nazwa. Podświadomie czują, że cała ziemia podlaska – z której pochodzą beatyfikowani w 1996 r. błogosławieni męczennicy z niedalekiego Pratulina, gdzie ludzie za wiarę nie tak dawno przecież tracili wszystko - to jedno wielkie sanktuarium...

Zmienia się świat. Chylą się ku ziemi krzyże znaczące miejsca męczeństwa unitów, zacierają się napisy na tablicach mogił. Czy był to przypadek, że św. Józef, którego okryta pajęczynami figura czekała na swoje miejsce 1500 km stąd, znalazła się właśnie w Szpakach? Może to nagroda za wierność? Znak - ku pokrzepieniu serc - dla potomków katowanych 150 lat temu unitów, którzy nie zdradzili swojej wiary i przetrwali tak wiele. To także znak dla przybywających tu zewsząd coraz liczniej pielgrzymów, że warto zawierzyć Bogu, bo On nie opuszcza tych, którzy Mu ufają.

 




< powrót


 

 
     

Parafia MB Częstochowskiej w Szpakach

Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR