Parafia MB Częstochowskiej w Szpakach
Miejsce kultu św. Józefa

DIECEZJA
SIEDLECKA

   
A A A
A A A A

28 lipca 2021 r. Imieniny obchodzą: Wiktor, Innocenty, Aida

  Niech św. Józef błogosławi wszystkim wchodzącym na tą stronę...    
LITURGIA SŁOWA



Czytania:
(Wj 34, 29-35); (Ps 99 (98), 5-6. 7 i 9); Aklamacja (J 15, 15b)
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

LINKI
Diecezja Siedlecka
Katolickie Radio Podlasie
EKAI
Episkopat
ECHO
Strona Episkopatu Polski
Lednica
Portal młodzieżowy "Tu jest bosko"
Strona dla najmłodszych
Nasz Dziennik
Dla Polski
Gmina Kornica Stara
 
Słuchaj na żywo KRP


        

 
MENU
Strona główna
Komunikaty
Ogłoszenia parafialne
Historia
Kontakt
 
ŚWIĘTY JÓZEF
Tekst nowenny
Napisali o nas
Wasze świadectwa ...
Nowenna w roku 2021
 
 


stronę odwiedziło już


osób



INTENCJE
DO ŚW. JÓZEFA

wpisz intencję

zobacz wszystkie intencję
 
Historia
 
 

 

Wybierz kategorie:

Czasy Unickie...

 

Początki Unii wiążą się z przyłączeniem do Korony w XIV w terenów Wołynia, Podola i Kijowszczyzny. Również na Podlasiu było wielu prawosławnych. Hierarchię prawosławną mianować musiał sam król. Jej zeświecczenie przyspieszyło przeprowadzenie reformy według postanowień Unii w Brześciu, podjętych na synodzie (6-10 październik 1596). Unici przyjęli wówczas wszystkie dogmaty katolickie. Biskupi uniccy uznali zwierzchnictwo Papieża, zachowali jednak swój grecki obrządek, własne dziedzictwo religijne i liturgiczne. Na mocy Unii Brzeskiej powstał katolicki Kościół Unicki.

Unia objęła tych wyznawców prawosławnych, którzy mieszkali w obrębie państwa polskiego. Jednak to jednocześnie spotkało się z działaniami antyunijnymi ludzi skupionych przy księciu Ostrogskim, który obraził się na twórców Unii za pominięcie jego osoby przy rozmowach w Brześciu. Po śmierci księcia Ostrogskiego jego działania poparli Kozacy, Mołdawia i Moskwa. Do dalszego rozłamu doszło w czasach Zygmunta III, kiedy na tych samych terenach działalność prowadzili biskupi uniccy i prawosławni.

Sytuacja stała się dramatyczna  w czasach rozbiorów, kiedy Rosja starała się na terenach zaboru przywracać na siłę prawosławie i w roku 1839 cały Kościół unicki w Cesarstwie Rosyjskim został przyłączony do Cerkwi prawosławnej. Pod panowaniem Romanowych powstała diecezja unicka chełmska w Królestwie Polski. Rozciągała się ona na terytorium dwóch diecezji łacińskich: lubelskiej i podlaskiej. Wśród diecezji podlaskiej znajdowało się wiele parafii unickich. Jedną z nich była Kornica, do której należały wsie: Kobylany, Walim, Kornica i Szpaki.

Przed kasatą Unii parafia unicka w Kornicy liczyła 1420 wiernych; z tego 341 mieszkało w Szpakach ( w Kornicy 630, Kobylanach 195, Walimie 210, Rudce 44).

Celem rusyfikowania ludności Rosjanie utworzyli 3 cerkiewne szkoły : w Kornicy, Kobylanach, Szpakach. Jednak w Szpakach szkoła nie istniała, ponieważ jak twierdzą mieszkańcy wsi, tylko niewielka część dzieci chodziła do rosyjskiej szkoły w Kornicy.

 Parafie unickie: w Kornicy oraz w Chłopkowie leżały w obrębie parafii rzymskokatolickiej w Górkach  istniejącej już przed rokiem 1471. Po rozbiorach w 1797r do parafii w Chłopkowie  należeli wierni  obrządku grekokatolickiego z parafii Mielnik, Hołowczyce i Mierzwic (oprócz tego należały do niej wsie Czuchów, Hołowczyce, Hruszniew, Kisielew, Litewniki, Mierzwice, Ogrodniki, Ostromęczyn, Puczyce.). Świątynia w 1874r została zamieniona na cerkiew prawosławną. W 1890r wybudowano tu murowaną świątynię, która w 1918r została rekoncyliowana na kościół katolicki, który istnieje do dzisiaj. Stąd unici mieszkający w Szpakach mieli wokół siebie początkowo świątynie: w Chłopkowie i Kornicy. 

Prześladowania Unii wzmogły się szczególnie po powstaniu styczniowym – od czasu objęcia w Warszawie obowiązków dyrektora w Komisji Spraw Wewnętrznych i Duchownych przez kniazia Czerkaskiego tj. od roku 1864. Rosja wypowiedziała wówczas wojnę polskiemu kościołowi unickiemu a następnie samym unitom.

W kolejnych rozkazach namiestnika carskiego rząd rosyjski nakazuje wykreślić wszystkich unitów z ksiąg  brackich, pousuwać z kościołów ich pamiątki, zerwać łączność z katolicyzmem łacińskim. Ponadto zakazuje się duchowieństwu łacińskiemu wszelkich zjazdów odpustowych, zabiera paszporty i rozsyła ogłoszenia, w których jest mowa, że unici na prośbę swą zostają „łaskawie przyjęci na prawosławie,  na  co cesarz i rząd chociaż niechętnie zgadzają się” (rok 1874). Zabrania się również pozwalania unitom udziału i przychodzeniu do kościołów łacińskich. Opornych księży unickich wyrzuca się ze świątyni a na ich miejsce siłą są wprowadzani prawosławni duchowni.

To spotkało się z oporem ze strony unitów, którzy mężnie bronili swej wiary, najpierw poprzez prośby kierowane do rządu rosyjskiego i do samego cesarza rosyjskiego. Kiedy to nie pomogło, wówczas lud podlaski unicki postanowił walczyć o swe świątynie, bronić wiary dziadów własna piersią.

Świadectwa tej obrony i prześladowań unitów podlaskich odnajdujemy na kartkach wielu opracowań. Wśród nich cenną pozycję jest książka, której autorem jest ks. Józef Pruszkoski dziekan janowski, który żył w tamtych czasach i starał się zebrać jak najwięcej informacji, opowiadań mówiących o martyrologii i męczeństwie unitów na Podlasiu.

Wśród wielu obrazów męczeństwa odnajdujemy te, które mówią o męczeństwie naszych przodków żyjących w  Szpakach.

Kiedy w 1874r cerkiew unicka w Kornicy została zamieniona na prawosławną unici ze Szpaków nie mieli swej świątyni; nie mogli korzystać z kościoła katolickiego w Górkach, chociaż próbowali przy pomocy swych sąsiadów potajemnie dostać się przez mur do świątyni, bowiem przy wejściu stał strażnik i zabraniał unitom wejścia do kościoła. Maria Tymicka pisze, że Stanisław Tymicki – jej ojciec – jako kilkunastoletni chłopak musiał potajemnie chodzić do kościoła w Górkach od strony zakrystii.. Unici nie mogli wejść do kościoła na mszę i przyjmować Komunii i chrzcić dzieci.

Musieli modlić się potajemnie w domu, chrzcić dzieci „ z wody”. Niekiedy udawało się ochrzcić dzieci potajemnie wśród nocy w krzakach lub w lesie przez księży katolickich. Podobnie było ze ślubami. Były znane wówczas  tzw. „śluby krakowskie”, początkowo bowiem unici wjeżdżali na teren Galicji  i tam zawierali śluby. Metrykę sporządzał i prowadził rejestr  w kościele św. Piotra w Krakowie ks. Serwatowski (Księga ta istnieje  do dzisiaj). Z opowiadań dzisiejszych mieszkańców Szpaków wynika, że ich dziadowie brali takie potajemne śluby w okolicznych lasach: Kornicy, Szpaków, Falatycz, Bukowic („drzewo miłości”).

Jednak takie śluby zwykle nie miały metryki w obawie represji rządu carskiego. Taki ślub brała m.in. babcia p. Jadwigi Kruk – Jadwiga Rumowska.

Nie wolno też było unitom zmarłych grzebać na cmentarzach katolickich.

Wszelki opór w wypełnianiu woli cara był surowo karany. Unici jednak bronili się jak mogli. Nie chcieli przyjąć prawosławia.

Od roku 1874 rozpoczęły się w Szpakach „krwawe chłosty”, którymi żandarmi i naczelnicy chcieli zmusić do uległości. Rozpoczęło się to już  19 grudnia 1874 roku w Kornicy, kiedy weszły tam trzy roty piechoty z kozakami. Nazajutrz sztabskapitan Klimuszko rozkazał spędzić unitów z wiosek: Kornica i Szpaki i  zapytał ich, czy przyjmą prawosławie. Gdy otrzymał odpowiedz odmowną kazał obdzielić wszystkich po 25 nahajów i wypędził do „zgartania” śniegu z drogi na pole. Mężczyźni i kobiety na mrozie z odkrytymi głowami musieli pracować gołymi rękoma. Ich włosy przymarzały a śnieg trzeba było przerzucić ponownie na drogę i udeptać.

W Wigilię Bożego Narodzenia 1874r naczelnik Klimuszko zwołał unickich mieszkańców Szpaków,  otoczył ich kozakami i strażnikami i trzymał całą noc na mrozie z odkrytymi głowami, twarzami pod wiatr ustawionych rzędami na otwartym polu.

Gdy Klimuszko odjechał, Kozacy litujący się nad skazańcami pozwolili im nakryć głowy. Nie zgodzili się na to strażnicy. Powstała między nimi kłótnia. Skorzystali z tego zmęczeni i zmarznięci unici. Ponakrywali głowy i pokładli się na śniegu. Czuwali w tę noc jak betlejemscy pasterze. Kiedy o północy odezwały się dzwony w kościele w Górkach, poderwali się wszyscy i ze łzami w oczach powitali Bożą Dziecinę kolędą „wśród nocnej ciszy” ( jak pisze o tej nocy ks. Kazimierz Dębski w książce „ Bohaterstwo unitów podlaskich”).

Po całonocnej „pasterce” na mrozie Klimuszko pozwolił mieszkańcom Szpaków odpocząć w domu zaledwie klika godzin. W samo Boże Narodzenie wezwał ich na zbiórkę i oświadczył „ Ponieważ chcę się wam być Polakami i katolikami starsi dostaną po 100 nahajów , a kobiety i dzieci po 50. Będzie to dla was mój prezent świąteczny i hojna kolęda na wasze katolickie święta”. Straszny ten rozkaz wykonywano przez cały dzień. Na drugi dzień ta sama kara. Na trzeci dzień powtórzono  bicie. Trwało to również czwartego dnia.

Po 4 dniach tego barbarzyństwa Klimuszko zaczął karać lud licytacją trzody. Zbierano najlepsze woły dla wojska. Każdy z gospodarzy miał sam zabić zwierzę ponieważ nie chciał tego zrobić znowu było batożenie.

Kozacy rozpanoszyli się we wsi, urządzali sobie uczty, rąbali płoty, zagrody na opał. Mężczyznom ze Szpaków kazano wyjeżdżać  furmankami od wsi do wsi za wojskiem. Kozacy bili kobiety i dzieci niemal codziennie.

 

21 stycznia 1875 roku – Klimuszko popędził wszystkich mieszkańców wsi Szpaki do kancelarii Kornickiej i tu odbyło się odnowienie ran, które jeszcze nie były zagojone. Bito wszystkich okrutnie, zemdlonych rzucano w śnieg, polewano wodą i znowu bito.

Tak trwało ciągle i codziennie do 27 stycznia. A lud z odbitym ciałami, ranny, cudem trwał przy życiu i na pytanie, czy przyjmie prawosławie odpowiadał, że nie.

 

27 stycznia do kornickiej parafii naczelnik straży ziemskiej powiatu siedleckiego sztabskapitan Gołowińskij miał wyręczyć Klimuszkę
w „ szczepieniu prawosławia ”.

Rozpoczęły się ponowne bicia zarówno w Kornicy jak i we Szpakach. Mieszkańców Kornicy bito codziennie nahajami po 50, 100, 200 razów. Gołowińskij w środku wsi Szpaki pod oknami rodziny Szpurów rozpoczął katowanie unitów. Bito Józefa Wereszko, Jana Tymickiego i Jana Piotrowskiego. Jana Piotrowskiego tak zbito, że syn Józef prawie na rękach zaniósł ojca do domu.

Innego Jana Piotrowskiego – ówczesnego sołtysa - zbito do utraty przytomności i rzucono pod płot po drugiej stronie ulicy pod dom Wareckich.

Na drugi dzień chociaż zmaltretowany nie zgodził się zmienić swojej katolickiej religii. Znowu zbito go i skatowano tak, że przez siedem lat leżał w łóżku na jednym boku, gdyż nie mógł się obrócić. Zdrowia nie odzyskał do końca życia.

Unitów ze Szpaków wzywano do kornickiej kancelarii, tam bito ich, jeśli odpowiadali, że nie przyjmą prawosławia. Bito tak okrutnie, że Jan Tymicki z Kornicy skonał pod nahajami kozaków. Nie oszczędzano kobiet. Katarzyna Piałucha, mieszkanka Szpaków, okrutnie pobita w Kornicy, zmarła w drodze powrotnej do domu. Była młodą kobietą. Bita była też m.in. Barbara Chraszcz. Żonę Stefana Piotrowskiego zbito okrutnie za to, że nie chciała ochrzcić swego syna w cerkwii prawosławnej. W miejscach gdzie szczególnie katowano unitów postawiono drewniane krzyże, niektóre z nich stoją w naszej wsi do dzisiaj.

Ponowna gehenna unitów szpakowskich rozpoczęta w wigilię Bożego Narodzenia 1874r trwała 10 tygodni. Codziennie (jak pisze ks. Pruszkowski ) wyczytywano z listy każdego gospodarza, przyprowadzono, a raczej przynoszono go do Gołowińskiego i ten tyran zapytywał jęczącą ofiarę, czy przyjmuje prawosławie. Po przeczącej odpowiedzi następowało nowe obatożenie po plecach, po brzuchu lub piersiach . Bito również dzieci od lat 10 na oczach rodziców, chcąc zmusić ich do ustępstwa. Ale oni byli twardzi. Zdecydowani na śmierć. Niekiedy oprawca wołał „ W smiert ubiju was wsiech Polaki ” – odpowiadali:  „ Sam pan widzisz – że ci łatwiej jest nas zabić, niż nam przyjąć prawosławie”.

Szczególnie prześladowano zamożniejszych gospodarzy, cieszących się uznaniem we wsi, tych którzy mieli synów. Jeżeli ono przyjęliby prawosławie za ich przykładem poszliby inni.

Stąd  szczególnie prześladowano: sołtysa - ojca 3 córek - Jana Piotrowskiego, Jana Wereszko, który miał 3 synów i 2 córki, Stefana Piotrowskiego – ojca 3 synów.

We wsi stacjonował oddział Kozaków, unici musieli ich karmić. Kozacy wyjadali i  wyrzynali cały inwentarz. Niszczyli dorobek całego życia unitów.

Kiedy chłosta nie pomogła i nie zdołał Gołowińskij złamać oporu mieszkańców Szpaków w latach 1873-75 rząd rozpoczął wywożenie ojców rodzin na południe Rosji do ziemi  chersońskiej

Trudno dzisiaj ustalić liczbę i nazwiska zesłańców za wiarę. Prawdopodobnie było ich więcej. Maria Tymicka spośród unitów szpakowskich podaje nazwiska: Józefa Wereszki, Jana Piotrowskiego. Stefana Piotrowskiego, Jana Tymickiego, Jana Filipiuka z Ogrodnik ( dziadka A. Jakubowskiej obecnie żyjącej w Szpakach). Z parafii w Kornicy do ziemi (wg. Ks. Pruszkowskiego) zostało wysłanych 12 ojców rodzin, którzy tak jak Piotrowscy, Wereszko czy Tymicki pozostawili żony i dzieci. W 1888 roku nastąpiło ostateczne rozprawienie się rządu rosyjskiego z opornymi unitami. Latem podczas żniw skonfiskowano gospodarstwa, ziemię, zabudowania z inwentarzem martwym i żywym, aby nikt nie mógł sprzedać czy darować.

Losy rodzin szpakowskich unitów w Rosji opisuje Maria Tymicka, zwracając uwagę na to, jak wielką nędzą musieli przecierpieć ci nasi przodkowie. Odosobnieni, wśród Rosjan musieli, jeśli sił im starczało, ciężko pracować. Wszędzie dało się poznać  ich jako pracowitych ludzi. Młodzi zesłańcy szukali sobie żon i mężów wśród Polaków.

Udało im się w końcu dorobić się swoich domów a nawet niewielkich majątków. Powoli starali się po latach przenieść do Orenburga, gdzie mogli żyć bliżej siebie, chodzić do kościołów i to było ich największe szczęście.

    W czasie rewolucji w latach 1918-20 sytuacja zesłańców zaczyna  pogarszać się. Zaczął się jak pisze Tymicka głód, choroby, nędza. Zesłańcy postanowili wyjechać do Polski ( 1921-22 rok). Starali się w Polsce odzyskać swoje utracone majątki. Niestety nie było gdzie powrócić. Ich majątki i gospodarstwa zostały sprzedane. Nikt z rodzin wywiezionych ze Szpaków nie odzyskał swego gospodarstwa, ponieważ rząd carski najpierw sprzedawał, bądź darował gospodarstwa skonfiskowane swoim strażnikom bądź żardarmom. I tak gospodarstwo Tymickich przeszło w ręce strażnika Petruczuka, który z kolei odsprzedał je swemu bratu z pobliskiej miejscowości Meszki. Gospodarstwo Józefa Wereszko, który zmarł na zesłaniu otrzymał Jan Nowicki, który przybył z daleka do Szpaków. Gospodarstwo Jana Piotrowskiego objął strażnik Maksymow.

Trudno po latach dokładnie przytoczyć losy zesłańców. Część z nich powróciła do kraju, próbowali znaleźć swoje miejsce w wolnej Polsce. Nie łatwo było poradzić sobie w okresie międzywojennym a szczególnie w latach okupacji. Po latach ich potomkowie pomogli mieszkańcom Szpaków w pobudowaniu Kościoła. Tak było z wnuczką zesłańca – Stefana Piotrowskiego, który powrócił do kraju w 1905 roku – zabrał swą żonę z dziećmi i osiedlił się w Siedlcach – Florentyną Piotrowską . Dzięki jej staraniom i zachęcie mieszkańcy Szpaków zbudowali swą świątynię

Trudno jest dzisiaj odnaleźć więcej informacji  na temat innych męczenników za wiarę z naszej wsi. Najstarsi mieszkańcy przekazują w swoich opowiadaniach, że z pewnością o wielu więcej rodzinach szpakowskich unitów można powiedzieć, że byli bici; umierali z ran, utracili zdrowie i majątki. Mimo tych cierpień zachowali wiarę i nie przyjęli prawosławia.

Po latach dwoje żyjących unitów już w wolnej Polsce w 1927 otrzymało papieskie odznaczenia nadane przez papieża Leona XIII. Byli to Leon Kalinowski  pradziad Kuczewskich i Barbara Chraszcz. Wręczono im te odznaczenia podczas uroczystego powrotu obrazu M.B. Kodeńskiej w 1927r. Dzisiaj odznaczenia te : złote krzyże zasługi wiszą jako dowody nieugiętej postawy obrońców w głównym ołtarzu naszej świątyni „ u stóp Matki Bożej”- której pomocy nieustającej wzywali unici prosząc o łaskę wytrwania.

Po uzyskaniu wolności w 1918r unici stali się katolikami i już cała wioska należała do parafii Górki w diecezji siedleckiej.




< powrót


 

 
     

Parafia MB Częstochowskiej w Szpakach

Copyright 2007 - Realizacja KreAtoR